Mateusz Jędrzejczak

Wesprzyj

ostra białaczka limfoblastyczna T

Mateuszek Jędrzejczak, Matik (jak sam się nazwał, gdy był malutki zaczynając mówić) ma 6 lat, w lipcu skończy 7. Mieszka w małej, spokojnej, zielonej i cichej okolicy, położonej w gminie Zgierz.

 

W marcu tego roku Matik, tak jak pozostali uczniowie jego szkoły, zachorował na ospę wietrzną. Chłopiec zagorączkował, czuł się źle, dostał wysypki na całym ciele i nie byłoby to niczym nadzwyczajnym, ponieważ takie objawy były charakterystyczne dla przechodzonej choroby…ale objawy nie ustępowały.

W Święta Wielkanocne, w niedzielę rano zamiast się radować, to do śniadania ledwo co szedł, prawie nic nie zjadł, już tracił apetyt, po południu skarżył się na ból brzucha, potem dostał krwotok z noska, wezwaliśmy lekarza, bo nie mogliśmy zatamować, lekarz przyjechał, zatamował, potwierdził ospę wietrzną, Matik dostał leki odpowiednie, ale niestety nic mu się nie poprawiało, wieczorem wymiotował.”

Kolejnego dnia stan zdrowia Mateuszka zaczął się pogarszać, był coraz słabszy, nie miał apetytu, na jego ciele prócz wysypki pojawiły się wybroczyny. Wieczorem Matik przestał chodzić.

„Nosiłam go do toalety bo nie miał siły sam”.

 

Stan zdrowia Mateuszka pogarszał się z dnia na dzień, całe jego ciałko pokryte było wybroczynami. Po zbadaniu, lekarz pediatra natychmiast skierował go do szpitala Biegańskiego w Łodzi. Na izbie przyjęć, Matik był już noszony na rękach bo nie mógł sam chodzić. Lekarz przyjmujący podejrzewał małopłytkowość lub posocznicę. Badania potwierdziły małopłytkowość, wdrożono leczenie immonoglobulinowe, niestety bezskutecznie….

Kolejne badani krwi wskazywały na pogorszenie zdrowia Mateuszka. Pani ordynator szpitala podjęła decyzję o natychmiastowym przewiezieniu Matika do specjalistycznego szpitala na ul. Sporną w Łodzi.  

 

„ (…)nie minęła godzina i przyszła do mnie pani ordynator mówiąc, że mają już drugie wyniki i sytuacja jest zła, będziemy przewożeni do południa na Sporną bo tutaj już wszystko co mogli to zrobili a tam będzie dalsza diagnostyka. Nie wiedziałam co się dzieje,  nikt mi nic nie powiedział co to może być. Tak na południe byliśmy już na Spornej, dosłownie 5 minut przyjmowani bo anestezjolog już na nas czekał, w tym całym szoku nie zdawałam sobie sprawy co to może być, uśpili go i mówią lekarze że będzie miał pobierany szpik, nawet wtedy nie przeszło mi przez myśl, że diagnoza, którą postawią wywróci cały nasz mały świat do góry nogami”.

 

Matik trafił na I oddział zakaźny ze względu na ospę wietrzną, popołudniu została postawiona diagnoza lekarska, która wprost sparaliżowała przerażoną mamę - BIAŁACZKA

(…) szok tragedia w moich oczach, głowie, strach i płacz, co "ona" do mnie mówi. Powiedziano mi że będzie jutro jeszcze raz pobierany szpik żeby określić jaka jest to białaczka. Zdiagnozowano ostrą białaczkę limfoblastyczną T. Świat stanął, nic do mnie nie docierało, przez pierwszy tydzień zamknięta prawie nic nie jadłam, mało co piłam, nie mogłam spać, tylko płacz.”

 

Na buzi małego chłopca pojawiły się  płacz i cierpienie. Pokłuty, cały w welflonach, z przerażeniem spoglądał w stronę drzwi. Gdy tylko ktoś z personelu łapał za klamkę, on już płakał z bólu i stresu, że nie wie co się z nim będzie działo.

 

Leczenie białaczki rozpoczęło się z 25.04.2022, wg ogólnopolskiego programu AIEOP BFM 2017.Będzie trwać 104 tygodnie.

Matik dzielnie znosi leczenie. Sterydy mają wpływ na jego zdrowie i wygląd – jest spuchnięty na buzi, ma duży brzuch i wzmożony apetyt po lekach. Leczenie wpłynęło również na jego sprawność fizyczną. Poza tym, cały czas ma problemy z białkiem, fibrynogenem. Przez pewien okres przebywał w  izolatce ze względu na infekcje i zmiany w płucach. Przy zerowej odporności jest to duże zagrożenie dla dziecka.

„Siedząc w szpitalu tęsknimy za wszystkim, szczególnie za domem, Matik ma małego braciszka, którego bardzo nam brakuje, zwłaszcza mi jako mamie, serce pęka rozdarte na pół między nimi dwoma, Szymonek taki mały że już nie pamięta mamy, rozmawiając z mężem przez kamerkę nie poznaje już mnie, płakać mi się chcę z tęsknoty za nim, a druga strona jest taka że Matik "przylepek mamusi" i jak tu zostawić go i jechać do domu... A mąż wcale nie ma też lekko, przejął dodatkowe obowiązki domowe które do tej pory wykonywałam ja, musi zadbać o wszystkich i o wszystko żeby jakoś żyć”.

Ta straszna choroba odebrała Matikowi  uśmiech na buzi, siły i sprawność fizyczną. Dodatkowo rozłąka z rodziną silnie daje się we znaki zarówno Matikowi, jak i towarzyszącej mu mamie. Chorując na białaczkę został oddzielony od swojej rodziny, szkoły i kolegów. Matik jest dopiero na początku drogi do powrotu do zdrowia. Taka walka o życie trwa najmniej dwa lata.

(…) za wszystkim się tęskni, bo nie przychodzi się do szpitala na tydzień i zapomina, tutaj walka o życie trwa 2 lata, straszne to jest, co może jeszcze nas spotkać bo jesteśmy dopiero na początku, oby ten czas trudny skończył się dobrym finałem, że Mati wyzdrowieje, że nie będzie nawrotów choroby.

Leczenie Mateuszka jest nie tylko bardzo długie, ale kosztowne. Rozłąka z rodziną sprawia dodatkowy ból.

(…) nigdy nie sądziłam że spotka nas taka sytuacja, a rozłąka wcale nie poprawia nastroju, obojgu nam ciężko, ale trzeba ( tak sobie tłumaczę) być silnym i wierzyć, że w końcu zaświeci słońce i dla nas.

Dzielny Mateuszek lubi czytać, pięknie pisze,  jak na sześciolatka, a najbardziej lubi liczyć, cyferki to jego konik. Potrafi dodawać i odejmować do 20,  wszystkie cyfry zna i wie jak wyglądają, jest zdolnym chłopcem. Bardzo tęskni za "zerówką" koleżankami i kolegami ze swojej szkoły.

 

 

 

* Wypowiedzi mamy Mateusza zaznaczone zostały kolorem i kursywą.

Możesz zrobić imienny przelew internetowy na rzecz Mateusza, kierując wpłatę z dopiskiem: Jędrzejczak Mateusz na konto PKO BP nr 33 1440 1231 0000 0000 0184 1262.

 

Możesz przekazać darowiznę na rzecz Mateusza teraz, klikając przycisk: WESPRZYJ >

 



Program e-pity Copyright 2020-2021 e-file sp. z o.o. sp. k.