Tereska Pawłowska - Podopieczni - Krwinka - Fundacja dla dzieci z chorobami nowotworowymi

Tereska Pawłowska

Wesprzyj

Ostra białaczka limfoblastyczna

Tereska Pawłowska to bardzo zdolna i ambitna dwunastolatka. Lubi pomagać w nauce innym dzieciom, w szkole stara się poprawiać oceny z czwórek na piątki. Jest uzdolniona plastycznie, przede wszystkim interesuje ją temat urody i podkreślanie naturalnego piękna makijażem. Marzy o tym by zostać kosmetologiem/wizażystką. Tereska mieszka w niewielkiej, urokliwiej miejscowości - Dąbrowicach Starych, w domu, który jej tata Robert własnoręcznie przebudował ze starej stodoły. A właściwie mieszkałaby – gdyby od lipca 2019 r. jej domem nie stał się szpital.

 

Koniec beztroskiego życia

 

Z początkiem wakacji, w lipcu 2019 roku, Tesia była bardzo osłabiona, nie miała na nic siły. Bolały ją brzuch i piersi, rodzice podejrzewali, że to objawy dojrzewania. Pierwszym kontaktem była pediatra – lekarka nie stwierdziła żadnych odchyleń, ale zleciła Teresce badania krwi, których wyniki okazały się bardzo złe – CRP było wysokie, hemoglobina obniżona, w zasadzie żaden parametr nie był w normie!

 

"Przestraszone trafiłyśmy na oddział pediatryczny w szpitalu powiatowym w Kole. W ciągu 7 długich i pełnych niepokoju dni, wykonano szereg badań m.in.: badania krwi, badanie moczu, próby wątrobowe i gazometrię, badania bakteriologiczne, prześwietlenie klatki piersiowej i USG jamy brzusznej."

 Lekarze podejrzewali stan zapalny płuc. Ze względu na liczne, przedłużające się dolegliwości wdrożono antybiotykoterapię empiryczną. W siódmym dniu pobytu na oddziale pediatrycznym Tereska zachorowała na grypę bostońską.

 

"W szpitalu założono, że to właśnie grypa bostońska była przyczyna złego samopoczucia naszej córki! Wypisano nas do domu z zaleceniem przeprowadzenia kontroli po 3 tygodniach."

 

Otrzymane wyniki badań, kolejny raz dalekie były od normy. W czasie kiedy koleżanki i koledzy z klasy Tereski byli na koloniach, podróżowali wraz z rodzinami po dalekich krajach, w dniu 9 sierpnia 2019 r. Tesia znalazła się na oddziale pediatrycznym w szpitalu w Kole po raz drugi. Tym razem z rozpoznaniem bólu brzucha, bóli kostno-stawowych, niedokrwistości niedobarwliwej i podejrzeniem choroby układowej. W szpitalu znowu wykonano szereg, jeszcze dokładniejszych, badań: RTG klatki piersiowej i stawu barkowego, USG jamy brzusznej, liczne badania krwi m.in. hormony tarczycy, badania bakteriologiczne, testy na obecność rota- i adenowirusów, powtórzono też podstawowe badania krwi. Lekarze jeszcze raz podali Teresce antybiotyki oraz leki przeciwzapalne i przeciwbólowe. 

 

"Baliśmy się o odporność córki, każdy wie, że długotrwała antybiotykoterapia nie służy organizmowi. W zakresie wyników badań uzyskano poprawę, ale bez poprawy klinicznej, Tereska czuła się coraz gorzej. "

Podróż do Łodzi

 

Wobec braku możliwości poszerzenia diagnostyki w warunkach oddziału dziecięcego w Kole, Teresa została przekazana do Kliniki Kardiologii i Reumatologii Dziecięcej w Łodzi przy ulicy Spornej, w celu dalszego postępowania diagnostyczno-terapeutycznego.

Na oddział XI Tereska trafiła w dniu 22 sierpnia 2019 r. Po przeprowadzonych na tym oddziale dalszych badaniach stwierdzono, że we krwi są obecne komórki rakowe. W tym samym dniu został pobrany szpik z talerza biodrowego Tesi.

23 sierpnia postawiono diagnozę – ostra białaczka limfoblastyczna typu B. Córka z mamą zostały niezwłocznie przeniesione na oddział onkologii i hematologii dziecięcej.

 

"To był jednym słowem dramat. Diagnoza była ogromnym szokiem, zmieniła nieodwracalnie życie całej naszej rodziny. Od tego czasu zaczęła się walka, którą prowadzimy do dziś."

 

Leczenie białaczki podzielone jest na cztery główne protokoły, przez pierwszy protokół leczenie szło dobrze. Tesia fizycznie dość dobrze znosiła chemioterapię, ale straciła włosy i była bardzo nerwowa. Rzeczywistość oddziału onkologicznego była dla całej rodziny nowa i nieznana. Towarzyszyło im dużo lęku, stresu i łez.

 Jesienią, przy drugim protokole zaczęły się tak zwane „dołki”. Tereska bardzo źle znosiła ten okres, miała ogromne bóle głowy, drżała na całym ciele, a drgawkom towarzyszył potężny ból każdego mięśnia.

 

"Nasza córka nie miała siły na nic. Nie jadła, nie piła, żywiona była pozajelitowo - przez kroplówkę, ten stan trwał około 2 tygodni. Tesia spała albo płakała, że ją boli. Byłyśmy zamknięte w izolatce przez trzy tygodnie, odcięte od świata i od światła, bo wszelkie bodźce drażniły Tesię. Zasuwałam rolety, zaciemniałam pokój, telewizor stał wyłączony, a godziny i dni zdawały się trwać bez końca."

 

Trzeci protokół był łatwiejszy, między podażą cykli chemioterapii były dłuższe przerwy, więc dziewczynka wraz z mamą mogły częściej wracać do rodzinnego domu, w którym zawsze czekają: tata Tesi – Robert oraz bardzo stęsknieni bracia, 4-letni Bartuś i 6-letni Piotruś. Tereska miała więcej czasu na regenerację przed kolejnymi chemiami, psychicznie czuła się o wiele lepiej niż przy pierwszym protokole, więc i cała rodzina odżyła, zaczęła doceniać wspólnie spędzany czas, bliskość i jakość wzajemnych relacji.

Aktualnie Teresa jest w trakcie czwartego protokołu. Na początku podaży chemii w tym protokole, mogła wracać do domu na przepustki. W połowie protokołu wyniki Tereski bardzo spadły i od 9 tygodni nieprzerwanie przebywała na oddziale.

 

"Przez epidemię nie możemy ryzykować zakażenia i musimy przebywać na onkologii. Nie wiemy kiedy wyjdziemy ze szpitala, nie nastawiamy się już na szybkie wyjście. Wielokrotnie spotkałyśmy się z ogromnym rozczarowaniem, kiedy miałyśmy nadzieję, że wracamy do domu, a w dniu wypisu – wyniki Tesi spadały i zostawałyśmy w zamknięciu przez kolejne tygodnie."

Koronawirus

 

W dobie koronawirusa przebywanie w szpitalu jest tym cięższe, że mali pacjenci są zamknięci wraz z rodzicami na kilkunastu metrach kwadratowych, bez praktycznie żadnej możliwości opuszczania sal.

 

"Obecnie jako rodzic onkologicznie chorego dziecka, mogę tylko 3 razy w ciągu dnia wyjść z sali do oddziałowej kuchni. Dajemy radę – no musimy – choć miewamy momenty, że mamy wszystkiego dość. Oby ten diabelski koronawirus zostawił nas w spokoju."

 

Pobyt na oddziale onkologii w czasie epidemii jest o wiele bardziej dotkliwy, ponieważ trwa w nieskończoność i nikt nie może odwiedzać pacjentów. Tereska bardzo tęskni za tatą i braćmi. Tata raz w tygodniu przywozi im żywność i czyste ubrania, ale ze względu na obostrzenia, nie wchodzi do budynku szpitala. Dla Tereski świadomość, że tata jest blisko, ale nie może go zobaczyć jest bardzo trudna, w takich chwilach pojawiają się potoki łez. Zamknięcie sprzyja złemu nastrojowi, spada chęć do zabawy, dzieciom brakuje ruchu, ich mięśnie słabną i zastają się.

 

"W tych trudnych chwilach jest z nami na sali bardzo wspierająca i przemiła Julia, z którą Tesia nawiązała nić przyjaźni. Razem tworzą prace artystyczne z doręczonych przez Fundację materiałów plastycznych. Tesia utrzymuje też zdalny kontakt z nauczycielami i dziećmi ze swojej klasy „5a” Szkoły Podstawowej w Kościelcu. Córka jest bardzo zżyta z klasowymi dziećmi, a one niesamowicie przeżywają jej chorobę."

Kiedy choruje dziecko – choruje cała rodzina

 

Choroba Tesi bardzo wpłynęła na całą jej rodzinę.

Jej bracia nie mają w domu ani mamy, ani siostry. Bartuś i Piotruś stali się nerwowi i zamknięci w sobie. Młodszy chłopiec miał duży problem by zaadaptować się w przedszkolu. Z powodu zaistniałej sytuacji musiał iść o rok wcześniej do przedszkola, bo nie miał kto z nim zostać w domu. Nie był na to gotowy. Adaptacja bez mamy, była tak ogromnym stresem dla Bartusia, że zaczął się moczyć, chociaż rodzice myśleli, że temat odpieluchowania dzieci mają już za sobą. Siostra taty, Agnieszka wróciła do Polski z zagranicy aby wesprzeć rodzinę i zaopiekować się chłopcami.

 

"Mamy do niej ogromną wdzięczność, tak samo dla babci, która po pracy poświęca się w pełni opiece nad chłopcami. Babcia Wiesia bardzo ciężko znosi chorobę Tesi, ale razem z Agnieszką i Robertem stara się tak organizować chłopcom czas, by nie widzieli ich trudnych emocji."

 

Kiedy Tereska jest w domu, bardzo lubi zajmować się braćmi, wymyśla im zabawy, uczy ich liczyć i pisać, ma do tego ogromny talent. Chłopcy przepadają za zabawą i nauką ze starszą siostrą. W czasie epidemii koronawirusa pan Robert po powrocie z pracy zajmuje się obowiązkami domowymi i trudno mu pomagać chłopcom w odrabianiu przedszkolnych zadań dzieci. Bartuś i Piotruś wieczorem nie mają ochoty na naukę.

 

"Jakoś to wszystko ogarniemy, obyśmy tylko wróciły z Tesią do domu" - ze zmartwieniem w głosie opowiada Pani Renata. 

 

Pasja

 

Tereskę w 100% interesuje kosmetyka. Pochłania ją w zupełności. Chciałaby wyzdrowieć i stać się na tyle dorosła, by profesjonalnie zająć się tym zawodem. Tesi marzy się, by po podstawówce pójść do szkoły z kierunkiem kosmetycznym i dalej zgłębiać tę wiedzę.

 

- Córka potrafi godzinami szukać w Internecie nowinek kosmetycznych, uwielbia malować inne osoby, ja jestem jej królikiem doświadczalnym, uczy się na kim może" – śmieje się mama Tesi.

 

Tereska uczy się o urodzie i pielęgnacji skóry od Ewy Grzelakowskiej-Kostoglu, która na swoim blogu: „Red lipsticks monsters” prezentuje treści związane ze świadomym podejściem do kosmetyków. Od mamy Hani, koleżanki ze szpitalnego oddziału, Tereska dostała książkę o kosmetologii, którą przeczytała z zapartym tchem.

Na oddziale onkologicznym zawiązują się przyjaźnie

 

Hania i Julia, Antoś, Krzyś i Szymon – to Tesi przyjaciele zapoznani w Klinice przy ul. Spornej w Łodzi. Te przyjaźnie przetrwają na zawsze. Dzieci planują odwiedziny u siebie nawzajem, zamierzają zrobić grilla i wielkie spotkanie u Tesi na wsi, w ogrodzie. To, co te dzieci wspólnie przeżywają w szpitalu bardzo je wzmacnia, rozumieją siebie najlepiej. Tesia otrzymuje też mnóstwo wsparcia od strony społeczności szkolnej.

 

"Dzieci pamiętają o Tesi podczas różnych świąt okolicznościowych i za pośrednictwem Pani Wychowawczyni przysyłają upominki np. kartki, ramki na zdjęcia i poduszki, z okazji Walentynek. Takie prezenty ogromnie radują córkę, pozwalają jej choć na chwilę zapomnieć o chorobie."

 

Państwo Pawłowscy mogą również liczyć na swoją rodzinę, znajomych i sąsiadów, a nawet przyjaciół, z którymi już dawno stracili kontakt.

 

"Ugotowanie przez ciocię Bożenkę ulubionego rosołu dla Tesi, zawożenie przez ciocię Olę chłopców do przedszkola, przekazanie przez dawnych przyjaciół prezentów na święta – to są dary o nieocenionej wartości" - ze wzruszeniem opowiada pani Renata.

"Dopiero w chwili kryzysu widzimy na ile osób możemy liczyć. W związku z chorobą córki zyskaliśmy zupełnie nowy obraz ludzi i wiemy, że nie jesteśmy z tym wszystkim sami."

Tęsknota za normalnością

 

Tereska tęskni za domem, za wolnością, za rodziną, za spokojem, za normalnym życiem z przed choroby. Marzy o tym by chodzić do szkoły i wracać z niej, cały dzień jeździć na rolkach, to jej pasja, z której musiała zrezygnować.

 

"Bardzo chcę wyzdrowieć i wrócić do normalnego życia. Takiego, jak sprzed choroby" – mówi Tesia.

 

_______________________________________________________________________________________________

* Cytowane wypowiedzi Tereski i mamy wyszczególnione zostały kolorem i kursywą.

Możesz zrobić imienny przelew internetowy na rzecz Tereski, kierując wpłatę z dopiskiem: TERESKA PAWŁOWSKA na konto PKO BP nr 33 1440 1231 0000 0000 0184 1262.

 

Możesz przekazać darowiznę na rzecz Tesi teraz, klikając przycisk: WESPRZYJ >

 



Program e-pity Copyright 2019-2020 e-file sp. z o.o. sp. k.