NOWA PODOPIECZNA ANIELA MATUSIAK

Anielka ma dwa latka, mieszka w Pabianicach.

Wszystko zaczęło się od bólu nóżki. Mama dziewczynki dokładnie pamięta noc, w której zdrowie córeczki  bardzo się pogorszyło.

„Mama boli nóżka” słowa które do dziś dźwięczą w mojej głowie. To była noc 17/18 września. Noc po hucznej imprezie urodzinowej Anielki. Noc po której nie zaznałam już psychicznego spokoju. Choć tłumaczyłam sobie, że to pewnie skutek urodzinowych harców, to w głębi czułam, że coś jest nie tak. W przeciągu miesiąca zaliczyliśmy 3 razy SOR (usg, rtg nic nie pokazało). „Zakaz obciążania nóżki, nadwyrężony staw skokowy, na pewno przejdzie”. Nie przeszło. Na koniec września profilaktycznie zbadałam dzieciakom krew - prawidłowa.

Niestety nóżka dalej bolała, a Anielka przestała chodzić.

Pojechaliśmy prywatnie do ortopedy. „Raczej złamanie, gipsujemy”. Przyznam szczerze, że tego dnia poczułam ulgę. Anielka zrobiła się bardzo marudna, ciągle chciała być blisko mnie. Tłumaczyłam to tęsknotą, bo po 5 latach macierzyństwa w końcu zaczęłam pracę.

Lekarz ortopeda zdecydował się na założenie gipsu. Na krótką chwilę ból zniknął. Anielka oraz rodzice poczuli ulgę. Rodzina miała nadzieje, że sytuacja zdrowotna córeczki została opanowana.

(…) po dwóch tygodniach zauważyłam pojedyncze wybroczyny na buźce, w kolejnych dniach było ich więcej.

W dniu 2 listopada Anielka została zbadana przez pediatrę, lekarz zlecił badania krwi .

Po godzinie 20 mieliśmy odebrać wyniki. Pamiętam jak dziś długi korytarz i zmierzającą w moim kierunku Panią laborantkę. „Proszę mi powiedzieć, czy córeczka od jakiegoś czasu na coś choruje?” Już wtedy wiedziałam, że jest źle. Szybki telefon do pediatry i polecenie „musicie szybko udać się do szpitala. Zaraz wyślę Wam nr skierowania”

Rodzice natychmiast udali się do szpitala. Dotarli tam przed północą.

Powtórka badań krwi (wtedy głęboko wierzyłam, że te sieradzkie to jakiś błąd), konsultacja z pediatrą, usg jamy brzusznej, rtg klatki piersiowej i słowa lekarza „nie będziemy dłużej czekać, idziecie na oddział onkohematologii”.

Przerażona mama wraz córeczką została skierowana na oddział szpitalny „Onkohematologia dzieci młodszych”.

Pamiętam moment kiedy z zasypiającą na rękach Anielką przekraczałam drzwi z napisem „Onkohematologia dzieci młodszych”. Cały czas powtarzając, że to zły sen, zaraz się obudzę - niestety. Zamieszkałyśmy w pokoju nr 3 na dłużej. W nocy przyszedł lekarz i poinformował nas, że w 95% mamy do czynienia z białaczką. Poranna biopsja będzie potwierdzeniem.

Zrozpaczona mama przepłakała całą noc, czuwając przy łóżeczku szpitalnym córeczki.

Przepłakałam cała noc, modliłam się o to magiczne 5%. Przyglądałam się śpiącej Anielce i próbowałam oszukać przeznaczenie. Cofnąć czas i nie dopuścić do takiej diagnozy.

Już następnego dnia, lekarz przekazał mamie druzgocząca diagnozę - białaczka limfoblastyczna typu B.

3 listopada około godziny 15 do pokoju wszedł lekarz i właśnie wtedy nasz piękny, poukładany świat rozpadł się na milion kawałków. Serce pękło. A łez brakowało.

 

Rozpoczęła się walka o zdrowie dziecka.

Pierwszy tydzień hospitalizacji próbuję wymazać z pamięci. Niewiele spałam, a kiedy w końcu padłam z wyczerpania budziły mnie słowa pielęgniarki „zapraszam z córką do zabiegowego. Będziemy pobierać krew” „Przyszedł anestezjolog, proszę przyjść z córką, zaśnie na Pani rękach” Koszmar, strach, łzy, których nie życzę nikomu.Za nami kilka biopsji, punkcji, przetoczeń krwi. Za nami kilkanaście wlewów chemii i garści tabletek.

 

Aktualnie Anielka przechodzi drugi etap leczenia.

Piękne blond loczki wypadły, a buźka przybrała sterydowy wygląd. Anielka ma założoną drogę centralną przez którą podawane są leki oraz pobierana krew. Dzięki temu nie jest kluta, nie płacze przy każdym zabiegu, a moje serce odrobinę mniej krwawi.

Przed Anielką długa i trudna droga w powrocie do zdrowia.

Cały proces leczenia szpitalnego trwa od 6 do 9 miesięcy. Następnie podtrzymanie w domu. Rehabilitacja. Niestety sterydoterapia sieje ogromne spustoszenia w organizmie. Anielka na chwilę przestała chodzić, aktualnie ma problemy ze wstawaniem.

Przez chorobę Anielka straciła możliwość cieszenia się beztroskim dzieciństwem.

Choroba zabrała mojej córeczce beztroskie dzieciństwo. Zabrała nocowanie u dziadków i cudowne chwile tam spędzone. Zabrała żłobek i przyjaźnie tam nawiązane.Nasza codzienność toczy się teraz w szpitalnych murach. Za każdym razem słowa „mama ja chce do domku. Tata przyjedzie?” Rozrywają mnie od środka.

Mama Anielki wraz z córeczką przebywa w szpitalu, z dala od najbliższej rodziny.

W domu czeka na nas stęskniony brat i tata. Najchętniej podzieliłabym się na pół, żeby być przy jednym i drugim dziecku jednocześnie.

By być cały czas ze swoja córeczką w szpitalu, mama była zmuszona zrezygnować z pracy.

Choroba zweryfikowała nasze plany, marzenia. W październiku rozpoczęłam prace. W połowie listopada musiałam podpisać wypowiedzenie. Aktualnie nic poza zdrowiem Anielki się nie liczy. Wszystkie pozostałe problemy przestały mieć znaczenie.

Rodzina bardzo wierzy w powrót do zdrowia małej Anielki.

Choć długa droga przed nami, wiele tygodni spędzonych na oddziale, wiele wlewów chemii i jeszcze więcej łykanych przez 2- letnie dziecko tabletek, to w głębi duszy wiem, że wyjdziemy z tego! Anielka ma w sobie niesamowitą siłę.Nasza rodzina na Nowy Rok ma jeden cel - pozbyć się tej paskudnej choroby raz na zawsze.Niebo i ziemię poruszę, żeby było jak kiedyś, żeby moje dziecko znów mogło się cieszyć beztroskim dzieciństwem.

Anielka po zakończonym leczeniu marzy o pójściu do ZOO. Teraz zwierzątka się schowały, bo jest zimno.

 

Zebrane środki chcemy przeznaczyć na leki, rehabilitacje, które usprawnią Anielce poruszanie się, dojazdy do szpitala oraz wszystko, co przybliży ją do całkowitego wyleczenia.

 

Z góry dziękujemy, rodzice Anielki.

 

 

Poniżej zdjęcie sprzed choroby. Reszta na początku i aktualne.

  • List napisany przez mamę Anielki.
  • Wypowiedzi mamy Anielki zaznaczone zostały kolorem i kursywą.

 

 

 

Możesz zrobić imienny przelew internetowy na rzecz Anielki, kierując wpłatę z dopiskiem: Aniela Matusiak na konto PKO BP nr 33 1440 1231 0000 0000 0184 1262.

 

 

 

Możesz przekazać darowiznę na rzecz Anielki teraz, klikając przycisk: WESPRZYJ >



Program e-pity Copyright 2020-2021 e-file sp. z o.o. sp. k.