A oto wstęp do szkolnych psikusów
Jan Brzechwa "Atrament i kreda"
Wzdychała kreda: „Wciąż jestem biała, nie chcę być biała!…” No i - sczerniała.
Jęczał atrament: „O, losie marny, wciąż jestem czarny, kompletnie czarny,
Jak gdyby we mnie kto smołę przelał. Nie chcę być czarny! Dość już!” I zbielał.
W szkole straszliwy zrobił się zamęt: Ładna historia! Biały atrament!
Któż go na białym dojrzy papierze? Nikną litery i kleksy świeże,
Nie zda się na nic wypracowanie, gdy z liter nawet ślad nie zostanie.
Zbladł nauczyciel i bladolicy. Przez chwilę z kredą stał przy tablicy,
Lecz nic napisać na niej się nie da: Czarna tablica i czarna kreda!
Jak tu rozwiązać można zadanie, gdy cyfr odróżnić nikt nie jest w stanie.
Rzekł nauczyciel zakłopotany: „Dziwne to, bardzo dziwne przemiany!
Kreda jest czarna, atrament biały… Wiemy, kto robi takie kawały!”
Mówiąc to palec przytknął do czoła, groźnym spojrzeniem powiódł dokoła
I mnie, choć ja się winnym nie czuję, ze sprawowania postawił dwóję.
Rozpoczęcie roku szkolnego to ważne wydarzenie dla każdego ucznia. Towarzyszy mu lekki smutek, bo przecież kończą się długo oczekiwane, wspaniałe wakacje, ale też podekscytowanie związane z tym co nieznane. Jest to też dzień spotkań ze znajomymi, z nauczycielami.
Dzieci z oddziałów onkologicznych takiej możliwości niestety nie mają. Dla nich najważniejsze w tym momencie jest zdrowie, ale dbamy o to aby również mogły cieszyć się tym czasem. Dlatego też Fundacja "Krwinka" odwiedziła małych przyjaciół z niespodzianką.









