Dominik Skoczeń

Wesprzyj

Chłoniak Hodgkina

Dominik Skoczeń ma 12lat, mieszka z rodziną  w małej wsi Wiktorów gm. Radzymin.

 

Cała nasza rodzina żyła sobie w miarę spokojnie, aż do czasu gdy Dominik zaczął od jakiegoś czasu pokasływać . W swoje 11-te urodziny miał gorączkę i praktycznie cały sierpień leczony był a to przeziębienie, a to oskrzela. W wrześniu zaczął się skarżyć, że wszystko go boli.

 

W piątek 14-tego października wstał z płaczem, że go pod pachą boli i wyczuł guza wielkości jajka. Myślałam, że obtarł sobie od plecaka. Mąż mnie przekonał żeby to skonsultować z lekarzem. Lekarz na początku to zbagatelizował i dał maść. W poniedziałek bez poprawy znowu wróciłam z synem do lekarza i już poprosiłam o badania krwi, USG i prześwietlenie klatki piersiowej. Tego samego dnia po południu mieliśmy zrobione prześwietlenie, we wtorek przebadaną krew. W środę 19 października byłam z wynikami u lekarza i dostaliśmy skierowanie do szpitala, bo w prześwietleniu wyszły guzy na płucach i szyi, krew wyszła w normie. Lekarka powiedziała, że to nie białaczka ale równie złego i natychmiast trzeba to leczyć. Nie czekaliśmy i spakowani pojechaliśmy do szpitala WUM w Warszawie na Żwirki i Wigury.

 

Po kilku godzinach byliśmy przyjęci na oddział onkologiczny. Późnym wieczorem usłyszałam wstępną diagnozę: Chłonniak Hodkina. Leczenie szybko rozpoczęto, najpierw biopsja, prześwietlenia, USG jamy brzusznej, tomografia i leczenie sterydami i chemią. Istna lawina zdarzeń. My jako rodzice nic nie wiedzieliśmy ani o nowotworach ani jak się żyje w szpitalu, czuliśmy strach i niedowierzanie, że to nasze dziecko tak poważnie zachorowało. Dominik nie wiedział co się dzieje  - ma spektrum autyzmu.

Ja z synem byłam w szpitalu, a mąż w domu z młodszą córką (wtedy miała 7 lat). Obecnie jeździmy na kontrole do poradni ale Dominik już skarży się, że go kości bolą. Na początku leczenia Dominik bał się pobierania krwi, wenflonu. Nie mógł mieć podłączonego vasco portu, dojścia centralnego do serca, bo guz był wielkości szklanki i było za duże ryzyko nieszczęścia. W ciągu kilku dni mocno schudł. On i tak ma wybiorczość pokarmową i bez tego było ciężko z jedzeniem. Psycholog poradził nam żeby grał na konsoli lub telefonie, aby nie myślał o chorobie. Teraz niestety mamy problem, bo jest uzależniony od grania.

 

Kryzysy były niestety. I np.  jednego dnia ledwo chodził tak kulał na jedną nogę. Musieliśmy jechać do szpitala, badania nic nie wykazały a na drugi dzień nas wypuścili, bo już normalnie chodził. Jak widziałam, że mu się dzieje coś złego to od razu telefonowałam do lekarza i jechaliśmy na  oddział. Około tygodnia przed świętami jak byliśmy w domu to zaczęła mu powieka dziwnie opadać, a w południe jak mówił do mnie to zaczął bełkotać. Szybko do szpitala - diagnoza porażenie nerwu twarzowego. Wyszliśmy 2 stycznia. Rehabilitacja. Inny kryzys to dostał opryszczki na ustach- i byliśmy 4 dni na oddziale zamkniętym.

 

Obecnie mamy kontrole krwi, usg jamy brzusznej, wizyty u lekarzy: kardiologa, endykronologa, w poradni autystycznej (wszystko co było wypracowane to legło w gruzach), poradni audiofoniatrycznej w Kajetanach (zaniżone przetwarzanie słuchowe).

Najbardziej boimy się powrotu choroby i przebywania w szpitalu.

 

Nasza rodzina jest jak każda, z tym że prowadzimy dodatkowo mikro  gospodarstwo rolne z bydłem. Dzieci się uczą w szkole podstawowej, my pracujemy.

Choroba wywróciła nasze życie do góry nogami. Córka bardzo to przeżyła, mówiła "wy bardziej kochacie Dominika, a nie mnie", sama nie chce być w pokoju tylko z kimś z nas albo z Dominkiem.

 

Dominik chodzi do zwykłej szkoły podstawowej, ma przyznanego nauczyciela wspomagającego, który bardzo mu pomaga w szkole. Dominik  jest bardzo dokładny we wszystkim co robi i świetnie gra w bilard. Dominik przed chorobą uwielbiał lego. Jak układał lego to był bardzo kreatywny. Teraz uwielbia granie i chce być youtuberem. Ma kolegów i jak tylko może to się spotyka z nimi. W czasie choroby miał kontakt telefoniczny i widywał  się przez kamerkę z nimi. Dzięki nim lepiej znosił chorobę. A oni są do niego wyrozumiali.

 

Tęsknimy za spokojem i żeby nie było całego tego stresu z chorobą. Niepewność już do końca życia zostanie.

Zebrane środki przeznaczymy na terapię psychologiczną dla syna, turnus terapeutyczny, terapię TUS. Zrobilibyśmy też badania wybiórczości pokarmowej.

 

*Wypowiedzi Mamy Dominika zaznaczone zostały kolorem i kursywą.

 

 

 

Możesz zrobić imienny przelew internetowy na rzecz Dominika, kierując wpłatę z dopiskiem: Dominik Skoczeń na konto PKO BP nr 33 1440 1231 0000 0000 0184 1262.

 

Możesz przekazać darowiznę na rzecz Dominika teraz, klikając przycisk: WESPRZYJ >



Program e-pity Copyright 2020-2021 e-file sp. z o.o. sp. k.