Nowotwór Niezłośliwy Rdzenia Kręgowego

Filip Jabłoński ma 17 lat. Jeszcze niedawno był nastolatkiem, który miał swoje zainteresowania, plany i rzeczy, które potrafiły go naprawdę pochłonąć. Interesowały go gry wideo i pszczelarstwo. Miał swój świat, swoje pasje i marzenia.
Dziś choroba odebrała mu bardzo wiele.
Mieszkamy w Radomsku. To tutaj jest nasz dom i nasze życie, do którego tak bardzo chcielibyśmy wrócić. Dziś jednak nasza codzienność w dużej mierze wyznaczana jest przez leczenie, szpitale, badania, rehabilitację i walkę o każdy kolejny krok. Wszystko zaczęło się od bólu nóg i skoliozy.
Na początku trudno było nam uwierzyć, że zwykły ból może być początkiem tak dramatycznej drogi. Chciałam wierzyć, że to coś przejściowego, że lekarze szybko znajdą przyczynę i wszystko wróci do normy. Tak się jednak nie stało.
W listopadzie wydarzyło się coś, czego jako mama nigdy nie zapomnę. Filip przeszedł operację guza kręgosłupa. Jej następstwem był paraliż zwieraczy oraz niedowład prawej nogi. Mój siedemnastoletni syn został przykuty do wózka. W jednej chwili rzeczy, które wcześniej były oczywiste chodzenie, samodzielność, zwyczajne funkcjonowanie stały się czymś, o co trzeba było zacząć walczyć. Zaczęła się walka o każdy ruch. Dla Filipa rozpoczął się czas długiego leczenia i intensywnej rehabilitacji.
Jego organizm został bardzo mocno obciążony chorobą, operacjami i terapią. Były momenty ogromnego strachu, bezsilności i zmęczenia. Były też chwile, które dawały nadzieję.

W marcu Filip pojechał na turnus rehabilitacyjny. Tam wydarzyło się coś, co dla nas miało ogromne znaczenie. Dzięki intensywnej pracy nauczył się samodzielnie przesiadać z łóżka na wózek i z wózka na łóżko. Dla kogoś może to być tylko kilka ruchów. Dla mojego syna była to ogromna wygrana. To był dowód, że jego wysiłek ma sens. Że warto walczyć. Że może być jeszcze lepiej.
W czerwcu przeszedł kolejną operację, podczas której usunięto cały guz.
Dziś Filip jest w trakcie radioterapii i jednocześnie intensywnej rehabilitacji. Przed nim wciąż długa i bardzo trudna droga. Każde badanie oznacza dla nas oczekiwanie. Filip pozostaje pod stałą opieką lekarzy. Wykonywane są liczne badania kontrolne i diagnostyczne związane z jego chorobą oraz kolejnymi etapami leczenia. Między innymi badania laboratoryjne i obrazowe. Każdy wynik może przynieść nadzieję albo kolejny powód do niepokoju.
Dziś walczymy nie tylko o sprawność. Choroba bardzo mocno odbiła się na organizmie Filipa. Pojawiły się również problemy z układem pokarmowym i żywieniem. Filip jest żywiony przez sondę, a część żywienia otrzymuje także dożylnie. Jego organizm jest bardzo osłabiony. Ale choroba zabiera mu nie tylko siłę fizyczną. Ostatnio coraz bardziej wycofuje się z życia. Nie wykazuje już chęci ani zainteresowania rzeczami, które wcześniej sprawiały mu przyjemność. Gry, zainteresowania, pasje, rzeczy, które kiedyś potrafiły go naprawdę pochłonąć przestały być dla niego ważne.

I właśnie to boli mnie najbardziej. Bo Filip ma dopiero 17 lat. W tym wieku powinien myśleć o przyszłości, przyjaciołach, szkole, swoich zainteresowaniach i dorosłym życiu. Zamiast tego jego codzienność została wypełniona bólem, leczeniem, ograniczeniami, rehabilitacją i walką o samodzielność.
Jako mama patrzę na swoje dziecko i czasami zastanawiam się, ile jeszcze będzie musiał znieść. Chciałabym zabrać mu ból, zmęczenie i strach. Ale nie mogę. Mogę tylko być obok. Trzymać go za rękę. I walczyć.
Choroba Filipa zmieniła życie całej naszej rodziny. Nasze plany, codzienność i sposób funkcjonowania zostały podporządkowane jego leczeniu. Jako mama jestem przy nim na każdym etapie tej drogi.
Kiedy jest dobrze, cieszę się razem z nim. Kiedy jest źle, zostaję. Kiedy się boi, jestem obok. Kiedy nie ma już siły, próbuję mieć ją za nas dwoje. Czasami nie potrzeba żadnych słów. Wystarczy usiąść przy dziecku i dać mu poczucie, że nie jest samo.
Mimo wszystkiego, co przeszedł, Filip się nie poddał. Każdy jego najmniejszy postęp jest dla nas ogromnym powodem do nadziei. Dziś wiemy, że nie możemy zatrzymać rehabilitacji. To właśnie ona daje Filipowi szansę na odzyskanie kolejnych funkcji, większą samodzielność i lepszą przyszłość. Nie wiemy, ile czasu będzie potrzebował. Nie wiemy, ile jeszcze przed nim trudnych dni. Ale wiemy, że trzeba walczyć. Dlatego proszę o pomoc.
Zebrane środki chcemy przeznaczyć przede wszystkim na rehabilitację, turnusy rehabilitacyjne, terapię oraz wszystko, co pomoże Filipowi odzyskać jak największą sprawność i samodzielność. Nie proszę o cud. Proszę o szansę. O szansę dla mojego 17-letniego syna. O szansę, żeby mógł jeszcze stanąć na własnych nogach. Żeby mógł samodzielnie funkcjonować. Żeby wózek nie stał się wyrokiem na jego przyszłość. Każda złotówka może zamienić się w godzinę rehabilitacji. Każda godzina rehabilitacji może być kolejnym małym krokiem. A te małe kroki mogą kiedyś doprowadzić Filipa znacznie dalej, niż dziś odważymy się marzyć.
Dlatego proszę pomóżcie nam walczyć o jego przyszłość. Za każdą pomoc, każde udostępnienie i każde dobre słowo będziemy ogromnie wdzięczni. Bo Filip nie potrzebuje dziś litości. Potrzebuje szansy. A my nie zamierzamy się poddać.
Możesz zrobić imienny przelew internetowy na rzecz Filipa, kierując wpłatę z dopiskiem Filip Jabłoński na konto PKO BP nr 33 1440 1231 0000 0000 0184 1262.
Możesz przekazać darowiznę na rzecz Filipa, klikając przycisk: WESPRZYJ